Listy do nas

To miejsce jest dla Ciebie. Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami, pomysłami, opiniami – zrób to. Napisz do nas. Skorzystaj z poniższego formularza lub maila: listy@hospicjum.warszawa.pl

Szanowni, Drodzy, Kochani,

to wprost nie do wiary, że jesteście. I jacy jesteście!

Dziękuję pani Asi, pani doktor Zosi, Pani Danusi. Dziękuję bardzo wszystkim wspaniałym lekarzom, pielęgniarkom, pracownikom, którzy przez prawie rok opiekowali się moją Mamą Joanną Domańską.

Przede wszystkim dziękuję “maminemu" teamowi – doktorowi Przemkowi i pani Michalinie. Dzięki Wam Mama czuła się bezpieczna, spokojna, ale też często po prostu radosna, bo Wasza energia i humor były zaraźliwe. Tak bardzo Was lubiła!

A mnie uchroniliście przed piekłem lęku i bezradności. To w ogromnej mierze dzięki Waszej pomocy mogłam towarzyszyć Mamie bez histerii i załamywania rąk (chociaż kryzysy były…)

Dziękuję za to, że Mama się nie bała, nie cierpiała, a na pytanie, jak się czuje, niezmiennie odpowiadała: “Dobrze, dobrze. Wszystko dobrze"

Dziękuję

Elżbieta Roguska, 5 października 2018 r.

Dziękuję z całego serca za opiekę nad moją Mamą, Krystyną – cudowna Pani dr Joanna Cynke i Pani Danusia – pielęgniarka. Mama była z nami do końca, a dzięki Państwa trosce, wizytom, miała najlepszą opiekę medyczną.
Jest bardzo ciężko bez niej… ale wspominam, co mówiła i jak rozmawiała z Panią Doktor… o książkach, o kotach… i na pewno chciałaby, abym raz jeszcze Wam podziękowała, również w jej imieniu.

Magda Stachowiak-Alexandrowicz, 28 sierpnia 2018 r.

Fantastyczni ludzie o wielkich sercach, bardzo Wam dziękujemy.

Jacek Malecki-Tepicht, 13 sierpnia 2018 r.

Jesteście wspaniali. Dziękuję za dzisiaj i za wszystko co zrobiliście dla mojej rodziny w najtrudniejszym dla nas okresie

Iwona Kozłowska, 13 stycznia 2018 r.

Dzień dobry,

“Żadna noc nie może być aż tak czarna, żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy.
Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna, żeby nie można było odkryć oazy.
Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest. Zawsze gdzieś czeka jakaś mała ra­dość.
Istnieją kwiaty, które kwitną na­wet w zimie."

W chorobie bliskiej mi osoby taką oazą i nadzieją była dla nas Pani Hania i Pan doktor Przemek.
Opiekowali się moim Tatą Grzegorzem Beredą.
Była to chwila, ale chwila pełna miłości, zrozumienia i szacunku.
Nie jestem, nie potrafię  wyrazić wdzięczności za ich ciepło i oddanie.
To te dwie osoby pomogły nam pięknie przeżyć odejście Taty , dzięki nim w sercach naszych  mimo smutku zagościł spokój.

Okrywamy Tatę modlitwą, miłością i pamięcią. Choć odszedł z tego świata nadal żyje w naszych sercach, bo Ci których kochamy nie umierają, czekają na nas i opiekują się nami w tym lepszym świecie.
Za wspaniałą opiekę, serce, skromność i poczucie bezpieczeństwa (a czasem także wybuch radości) jakich doznał nasz Tata w czasie choroby od swoich ANIOŁÓW w imieniu rodziny i swoim serdecznie dziękuję!
Oby Dobry Bóg błogosławił Wam w tej cudnej służbie, nie szczędził zdrowia i sił w pomocy drugiemu człowiekowi.
Niesiecie serce, miłość na dłoni , chętnie się nimi dzielicie z podopiecznymi i ich rodzinami. To jest cudowne, to prawdziwa miłość bliźniego!
Z całego serca DZIĘKUJEMY

Dziękujemy i życzymy aby cały zespół czerpał wzajemną siłę z tak pięknych ludzi.

Dziękujemy za to, że mogliśmy oddać naszego Tatę i Męża pod Hospicjum Domowe im. Cicely Saunders

 Z poważaniem

 

Joanna Radolińska, 20 września 2017 r.

Danusiu,
Dziękujemy Ci za wsparcie, które nam dałaś wtedy kiedy bardzo potrzebowaliśmy. Byłaś z nami i dzięki Tobie wiedzieliśmy co robić i jak najlepiej pomóc Tacie w chorobie. Byłaś naszym wsparciem i za to Dziękujemy Ci z całego serca.

Małgosia z Rodziną, 22 sierpnia 2017 r.

Prosty akt troski, tworzy nieskończoną falę, która wróci do Ciebie. Byłam. Widziałam. Spotkałam dwoje ludzi o cudownym sercu i otwartym umyśle. Po wymianie kilku zdań, wiedziałam, dla kogo tym razem pobiegnę. Zauroczona osobowością i ciepłem, nie potrafię wymienić rozmówców z imienia. Bardzo za tę rozmowę i wynikające z niej emocje dziękuję. Skromne te moje 10 kilometrów w kontekście maratonu. Wiem jednak, że niosące mnie nogi i uderzające stopy o asfalt, będą wybijały rytm radosnego serca, które będzie biegło dla innych serc w naszych sercach. Pozdrawiam ciepło.

Anna, 22 kwietnia 2017 r., Orlen Warsaw Marathon

Cieszę się, że biorąc udział w biegu mogę Wam pomóc w taki sposób. Jesteście super 🙂 Było mi bardzo miło poznać takich ludzi jak Wy. Szacunek dla Waszej ekipy. Pozdrawiam

Jacek, 21 kwietnia 2017 r., Orlen Warsaw Marathon